Przedstawiam wam wywiad z Pawłem Gontarkiem, który branży znany jest pod pseudonimem Zgred. Paweł jest m.in. szefem działu SEO w Fabryce Marketingu. W wywiadzie dowiecie się jak wygląda jego praca, z jakimi problemami przyszło mu się zmagać na początku kariery i w trakcie jej trwania.

Na początku prosiłbym, abyś napisał nam nieco więcej o sobie.
Powiedz proszę czym obecnie się zajmujesz, na jakim stanowisku pracujesz oraz w czym specjalizujesz się Ty i Twoja firma?

Zajmuję się szeroko pojętym SEO – od pozycjonowania serwisów, sprzedaży, wystąpień publicznych, wystąpień na konferencjach, prowadzeniu szkoleń, aż po osobiste prowadzenie szkoleń SEO, analizy oraz konsultacje różnorodnych serwisów pod kątem SEO (i mamy upychanie słów kluczowych już na wstępie).

Obecnie jestem szefem działu SEO w Fabryce Marketingu – akurat w listopadzie mija 4 lata Naszej współpracy. Sukcesem jest stworzenie w Fabryce Marketingu 7-osobowego zespołu, który z powodzeniem zajmuje się projektami pod kątem SEO oraz Content Marketingu.

Dodatkowo wspieram swoją wiedzą oraz prowadzę kilka firm, głównie zajmujących się SEO. No i prowadzę bloga pod adresem Zgred.pl

Kiedy zacząłeś aktywnie działać w SEO, na jakim stanowisku pracowałeś oraz jak długi masz staż pracy w tej dziedzinie?

Moje początki SEO to rok 2005 – chyba można przyjąć, że jest to data rejestracji na forum PiO (forum Pozycjonowanie i Optymalizacja). Chociaż z drugiej strony „zmusiła” Mnie do tego niejako sytuacja – studiując na Koźmińskim rozpoczęliśmy w ramach studiów podyplomowych MBA projekt budowy sklepu internetowego i ktoś musiał przeanalizować to i owo. I tak się złożyło, że tak się zaczęło SEO 😉

Skąd pomysł na to, aby to właśnie w tym kierunku i w tej branży rozwijać swoją karierę zawodową?

Tak naprawdę przez wiele lat pracowałem w IT w bankowości (w sumie 21 lat w korporacjach), gdzie prowadziłem różnorodne projekty IT. Natomiast SEO stało się zajęciem hobbystycznym, przy którym spędzałem coraz więcej czasu. Z biegiem lat moja wiedza stawała się coraz większa i bogatsza, i zacząłem powoli zdawać sobie sprawę, że w razie „W” będzie to mój spadochron. Pozycjonowanie stron to było stricte 3-5 projektów, natomiast większość czasu w SEO poświęcałem na analizy stron internetowych, ich budowie, strukturze, słowach kluczowych, troszkę w kodzie. A w 2010 roku założyłem bloga, na którym zacząłem się dzielić wiedzą.

Mój sposób na życie to praca plus hobby. Hobby i pasja to SEO, które przerodziło się w normalną pracę.

Jak wygląda Twoja praca podczas pierwszego roku Twojej kariery, a jak wygląda obecnie? Co w tym czasie zmieniło się najbardziej w sferze prywatnej i zawodowej? Z jakimi problemami zawodowymi i prywatnymi przyszło Ci się wtedy zmierzyć i jak oceniasz to przez pryzmat czasu?

Najtrudniejszym wyzwaniem życiowym, było podjęcie decyzji o porzuceniu ciepłego i bezpiecznego etatu w korpo, na którym zarabiałem olbrzymie pieniądze jako Project Manager (pensja, premie, dodatki etc…) i przejście na DG, a tym samym rozpoczęcie pracy freelancera i kontraktowej.

Oficjalnie do branży marketingu (a w szczególności do SEO) wszedłem w 2015 roku – to jest rok, w którym zrezygnowałem z pracy w IT – odszedłem z korporacji i przyłączyłem się do nikomu nieznanej małej firmy pod nazwą Fabryka Marketingu. Na początku przez pierwsze 3 miesiące byłem jedynym seowcem, za chwilę pojawił się Daniel, a po następnych kilku miesiącach Mateusz i Łukasz.

Początki w FM były trudne, bo trzeba było wiele rzeczy stworzyć od zera: procesy, strategie, dokumentację i tak dalej. Wspólnie z właścicielami oraz pozostałymi członkami firmy powolutku budowaliśmy Fabrykę. Tą drogą chciałbym im ogromnie podziękować za cierpliwość jaką mi okazali – osobnik odchodzący po 21 latach z korporacji ma „skrzywiony charakter” – a oni ze mną wytrzymywali.

W sferze prywatnej i zawodowej zmieniło się … cholercia – Ja zrobiłem totalnego pivota życiowego. Wiec można powiedzieć, że wszystko wywróciłem do góry nogami. Pamiętam, gdy pierwszy raz wszedłem do pokoju, gdzie mieściła się Fabryka Marketingu i zdałem sobie sprawę, że to jest tak samo jak zaczynałem swoją karierę zawodową w 1994 roku – wtedy też poszedłem pracować do nowej firmy, w podobnym budynku. To było moje życiowe deja vu.

W sferze prywatnej – musiałem przestawić wszystko i podporządkować się nowym wyzwaniom i nie ukrywam, trzeba było zapi…ć. Potrafiłem (zdarzało się) zasnąć nad klawiaturą w domu analizując różne rzeczy.

W sferze zawodowej – zacząłem się uczyć na nowo wszystkiego – to było mega wyzwanie zbudować zespół z ludźmi, którzy we Mnie zainwestowali.

Czy myślałeś kiedyś o zmianie branży z SEO na inną? Jeśli tak, to co spowodowało takie wątpliwości, jak sobie z tym poradziłeś i dlaczego zostałeś?

Inaczej – ja nie myślałem na początku, że pracując w IT kiedykolwiek odejdę z IT. Ale moje hobby, jakim stało się SEO spowodowało, że w pewnym momencie trzeba było podjąć decyzję o zmianie branży czy pracy.

W IT pracowałem 21 lat, z czego prawie 18 lat w PKOBP. I to jest ogromny plus, ale jednocześnie niesamowita przeszkoda do zmiany pracy – praktycznie przez ostatnie 6, a może nawet 8 lat, żaden head hunter nie odważył się na poważną rozmowę ze Mną – byłem z jednej strony za bardzo wykwalifikowany, a z drugiej za stary na zmiany. Jednocześnie traktowano Mnie jako zagrożenie dla kadry zarządzającej – HH wychodzili z założenia, że moja wiedza zagraża kierownictwu. A ja chciałem tylko projekty prowadzić ;). Ale w sumie to ich rozumiem, kiedyś jeden z moich dyrektorów (pozdrawiam Walentego) powiedział, że gdybym został szefem zajechałbym ludzi – coś pewnie w tym było.

Co wyniosłem z pracy w korpo? Zapewne sporo wiedzy dotyczącej prowadzenia projektów, zarządzania nimi, sporządzania i czytania umów, podejmowania decyzji itd. To czego nie umiałem to delegować zadań (bo wszystkie projekty prowadziłem samodzielnie).

Moją największą wątpliwością przy zmianie branży było to czy sobie poradzę, a największym wyzwaniem to podjęcie decyzji o zmianie.

Co najbardziej cieszy Cię w Twojej pracy, a co przyprawia Cię o ból głowy?

Wpisując w szukajkę „leki na ból głowy” dostajesz Direct Answer więc zawsze jest coś pod ręką hehehehehe.

Jest kilka rzeczy, które cieszą Mnie w obecnej pracy:

  • Zaufanie jakim obdarzają Mnie właściciele, z którymi współpracuję,
  • Nieustanny wzrost wiedzy i kompetencji w zespole oraz we Mnie samym,
  • Rosnące portfolio różnorodnych projektów.

A co Mnie przyprawia o ból głowy – tutaj trudno coś znaleźć, bo problemy traktuję w kategoriach wyzwań i spraw do rozwiązania. Są to też sprawy do zapomnienia, bo trudno czasem dyskutować z ludźmi, z którymi dyskutować po prostu nie warto.

Czy w całej swojej karierze praktykowałeś pracę zdalną? Co sądzisz o tej formie pracy? Jeśli możesz wskaż jej największą wadę i zaletę według Ciebie.

Praca zdalna jest trudnym zagadnieniem. Nie chcę pisać tutaj o kontroli czasu pracy, bo to jest bardziej problem osoby, która chce tak pracować i jej samodyscypliny. Jeśli ktoś chce pracować zdalnie to musi sam sobie ułożyć grafik, mobilizować się – robota sama się nie zrobi, a w SEO trzeba wiele rzeczy dostarczać na czas.

Główną bolączką w SEO przy pracy zdalnej jest brak rozwoju kompetencji oraz brak poszerzania swojej wiedzy. Pracując zdalnie:

  • Nie słyszysz, jak zespół rozwiązuje na bieżąco problemy przy okazji różnych projektów,
  • Nie możesz porozmawiać z ludźmi z innych zespołów, np. o social media czy analityce internetowej,
  • Praca jest Twoim domem i jednocześnie Twój dom jest Twoja pracą – fatalne powiązanie.

Generalnym problemem seowca przy pracy zdalnej jest to, że zawsze będzie seowcem. Niestety jest to bardzo brutalna prawda. Taki ktoś po prostu nie rośnie.

Zdarza mi się pracować zdalnie (1-2 dni w miesiącu) i nie znoszę pracować wtedy w domu – wole wyjść do Costa czy innego lokalu i tam posiedzieć 3-5 godzin. Tam pracuje mi się najlepiej.

Jaką formę dnia pracy preferujesz? Czy jest to raczej 8 godzinny dzień pracy czy w zwyczaju masz nieco bardziej elastyczne podejście do godzin pracy?

Ze względu na swoje obowiązki pracuję praktycznie nonstop. Powiecie, że pracoholik, ale kto nie zapi…la ten nie ma. W Fabryce pracuje mniej więcej od 9 do godziny 17. Ale często też wyjeżdżam na konferencje i szkolenia więc mój rozkład dnia znacząco ulega zmianie – bo przygotowanie prezentacji, bo podróżowanie, bo networking, bo after (tudzież before). A ten tekst powstaje w dzień wolny, bo wtedy mam czas na pisanie.

Jak radzisz sobie z dużą ilością pracy, zadań oraz prowadzeniem firmy? Co poradzisz osobom startującym w SEO lub zaczynającym prowadzić własną działalność?

Mam kalendarz. Nawet kilka – prywatny, służbowy oraz trzeci do zadań specjalnych. Wszystko zapisuję, bo inaczej bym się zgubił. To czego nauczyłem się obecnie to ogromnej systematyczności – jeżeli coś opóźnię (prokrastynacja to mój ulubiony termin a najbardziej obciążonym dniem w tygodniu jest zawsze „jutro”) to będzie kumulacja pracy. A to nie sprzyja atmosferze w pracy (człowiek staje się nerwowy), plus odbija się na jakości pracy.

Tak więc, moim zdaniem, prowadzenie kalendarza i systematyczność to podstawa. CRMy i inne bajery to pikuś.

Co sądzisz o nadgodzinach i jakie masz do nich podejście? Czy zdarza Ci się obecnie pracować więcej niż 40 godzin tygodniowo? Czy zdarzało Ci się to na początku Twojej kariery?

Jestem pracoholikiem, więc wyznaję zasadę, że robota ma być zrobiona – pracuję średnio od 8:30-9:00 do 21:00-22:00 w dni powszednie i niejednokrotnie w dni wolne. Mając kilka firm i projektów na karku trzeba to ogarniać. Aczkolwiek, powiem szczerze, że w obecnych czasach mam więcej czasu wolnego niż w czasie, gdy pracowałem w korporacjach.

W swoim zespole pilnuję, aby nikt nie pracował w nadgodzinach. A sam niemalże wyrzucam pracowników do domu po 17tej, co zresztą mogą potwierdzić.

Co sprawiało Ci największe problemy podczas początków Twojej pracy w branży?

SEO to specyficzna branża, jesteśmy uzależnieni od kaprysów Google – więc największym problemem jest dostęp do wiedzy, bo tej wiedzy w Internecie nie ma. Z kolei, jeśli ktoś wiedzę posiada, to niezbyt chętnie chce się tą wiedzą dzielić. Z drugiej strony kaprysy Google dostarczają tylu różnych wyzwań, że czasem można powiedzieć „k..a mam dość”.

Jaki jest największy problem, z którym musisz mierzyć się na obecnym etapie kariery zawodowej?

Brak ludzi chcących uczyć się SEO – to specyficzny kierunek i dość trudna nauka zajmująca 1-2 lata, aby potem już samodzielnie prowadzić projekty. Jednocześnie nieustanna walka z Google oraz potrzeba wykonywania analiz na bieżąco, powoduje, że to jest męczące. Dlatego nie każdy sobie z tym poradzi.

Do tego dochodzi brak wiedzy (o czym już mówiłem powyżej) – jak chcesz zostać seowcem to albo uczysz się tego samemu (pasjonaci) albo idziesz do firmy/agencji i uczysz się od kogoś (to jest najszybsza ścieżka) – ale tutaj trafiamy na punkt pierwszy – nie każdemu się uda zostać seowcem.

Czy mając wiedzę i doświadczenie, które posiadasz w chwili obecnej – ponownie zdecydowałbyś się na pracę w branży SEO, czy jednak byłoby to coś innego?

Tak. Tylko pewnie zacząłbym wiele rzeczy wcześniej 😉

Jakie masz hobby, co robisz w wolnym czasie (o ile go posiadasz) :)?

Bardzo lubię podróżować. Niejednokrotnie tak ustawiam sobie czas, aby przed lub po szkoleniu (lub konferencji) mieć czas na zwiedzanie miasta i okolic. Ostatnio zwiedzałem z Łukaszem i Mateuszem Berlin tuż przed SMX, w ten sposób zwiedziłem też Londyn. A i w Dublinie udało się wypić parę Guinessów oraz zjeść stejka z Maciejem w fajnej irlandzkiej knajpce. W nadchodzącym roku też mam w planie odwiedzić kilka miast europejskich.

Nierzadko sam chodzę po mieście siadając w rogu knajpki i sącząc jakieś dobre alko, obserwując przy tym ludzi i ich zachowanie. Tak – lubię obserwować ludzi, ich zachowanie, sposób bycia i gestykulacje.

Dobra rada na sam koniec – jak według Ciebie efektywnie podnosić swoje kwalifikacje w SEO?

Rady od Wujka Zgreda:

  • Ucz się i testuj, dużo analizuj i wyciągaj wnioski. Wszystko przedyskutuj z kimś kogo masz pod ręką. To nie musi być trafne, ale pozwoli Ci na wypracowanie w samym sobie odpowiednich nawyków analitycznych,
  • Nie popadaj w rutynę – to zabija,
  • Nie bój się podejmować ryzyka – każda wpadka uczy, a kto nie popełnia błędów ten się nie rozwija i nie uczy,
  • Pamiętaj, że perfekcjoniści nie istnieją – każdy popełnia błędy.

Patrząc przez pryzmat Siebie samego oraz tego co udało mi się dokonać w branży, mogę powiedzieć, że trzeba niezwykłej cierpliwości i samozaparcia, aby dojść do tego miejsca, w którym jestem obecnie. Ścieżka seokariery wymaga wielu wyrzeczeń, ciężkiej pracy, wytapiania nadgodzin, łez, kłótni, błędów i porażek – ale na końcu czeka ten fantastyczny efekt, gdzie patrząc wstecz, widzisz, że dokonałeś wielu fajnych rzeczy.

Paweł Gontarek

Wywiadu udzielił:

Paweł Gontarek – szef działu SEO w Fabryce Marketingu i autor bloga Zgred.pl